Andrzej Mytych

Uchwycenie się pasji

Człowiek nie wybiera swojej pasji. Jest wybrany, a jego pasja z czasem zaczyna go wzywać. Warto ten zew rozpoznać i za nim podążyć. W taki sposób wchodzimy na swoją drogę.

Gdy miałem 13 lat odkryłem, że jestem bibliofilem. Po prostu kochałem książki. To była pasja mojego życia. Uwielbiałem je czytać, kupować, układać i przekładać na swoich półkach. Marzyłem, że kiedyś stworzę bibliotekę, w której będzie 10 tysięcy książek. Gdy byłem dzieckiem, nic w moim życiu nie równało się z odczuciem, którego doświadczałem, gdy dotkałem książki. Dla mnie było w nich coś magicznego. Mając piętnaście lat posiadałem zbiór ponad tysiąca książek. Byłem stałym bywalcem księgarń i antykwariatów. Nawet próbowałem pisać książki – pierwszą napisałem w siódmej klasie, a drugą w ósmej.

Gdy skończyłem ósmą klasę i musiałem wybrać przyszły zawód oraz odpowiednią szkołę, stwierdziłem, że powinienem zostać drukarzem. W sumie miałem dwa marzenia odnośnie przyszłości i oba były związane z książkami – po pierwsze chciałem pisać książki, a po drugie pracować przy ich fizycznej produkcji. Bycie drukarzem wydawało mi się nad wyraz pociągającym, nie wiedziałem jednak, jak mam odnaleźć szkołę dla drukarzy i jak się do niej zapisać. [Przypominam, że w tamtym czasie (1989) internet nie był jeszcze w powszechnym użyciu.]

Mój najlepszy przyjaciel poradził mi, abym porozmawiał na ten temat ze szkolną panią pedagog. Gdy wyłuszczyłem jej wyzwanie, przed którym stałem, wzruszyła ramionami, prychnęła i zapytała:

– A co to za głupi pomysł? Nawet nie wyobrażasz sobie, jak trudnym byłoby ci uczyć się na drukarza. Musiałbyś pojechać do Poznania i mieszkać w internacie. Lepiej tak jak wszystkie inne chłopaki wybierz sobie zwykły zawód i pójdź do którejś szkoły tu na miejscu. Będziesz miał problem z głowy.

Gdy wyszedłem z tego gabinetu, stanąłem pod drzwiami i pomyślałem sobie: Jeśli ona tak mówi, to faktycznie musi być głupi pomysł. Pójdę z moimi kolegami do jakiejś szkoły tu na miejscu.

Zrezygnowałem ze swojego marzenia. Pani pedagog była osobą dorosłą, autorytetem, więc ufałem jej. Jeśli ona stwierdziła, że mój pomysł jest głupi, to znaczy, że musiał być głupi. Niemniej jednak, jako, że oprócz książek nic innego mnie nie interesowało, to nie miałem pojęcia jaki zawód wybrać i do której szkoły pójść. Tak się złożyło, że mój najlepszy przyjaciel chciał być maszynistą i w związku z tym wybierał się do zawodówki kolejowej. Postanowiłem, że pójdę uczyć się razem z nim. Żaden inny pomysł nie przychodził mi do głowy. Ten wybór wydawał mi się tym bardziej rozsądnym, że moi rodzice przez całe życie pracowali w różnych oddziałach na kolei. W wyniku tej decyzji ukończyłem kolejową zasadniczą szkołę zawodową, a potem wieczorowe technikum kolejowe w Kędzierzynie – Koźlu, pracowałem na kolei przez kilka lat – w lokomotywowni, drogówce, zabezpieczeniu i energetyce. Każda kolejna praca w tym zawodzie coraz mniej mi się podobała. Była dla mnie powodem ogromnego stresu i frustracji. Z czasem zacząłem zdawać siebie sprawę z tego, że pomyliłem się i wybrałem zupełnie nieodpowiedni dla siebie zawód. I nawet nie chodzi o to, że mnie nużył i drenował, ale o to, że stał w zupełnej sprzeczności do moich naturalnych predyspozycji i tego, kim w głębi ducha jestem. Niestety jako młody chłopiec nie miałem na tyle mądrości, ani odwagi, aby szybciej się zorientować, że jadę niewłaściwym pociągiem. Nie byłem wystarczająco rozumny, aby wcześniej odnaleźć ten właściwy.

Dzisiaj żałuję, że nie byłem dostatecznie silny psychicznie, aby trzymać się mojej pasji, którą były (i są) książki. Szkoda, że trafiłem na niemądrą kobietę, która nie wiadomo dlaczego, zamiast zachęcić mnie do realizacji moich marzeń, popchnęła mnie w stronę przeciętności i marazmu. Żałuję, że zamiast uczyć się w Poznaniu na drukarza, uczyłem się w Kędzierzynie-Koźlu na kolejarza. Nie wiem, jak potoczyłyby się moje losy, gdybym wybrał zawód drukarza i wyjechał do Poznania, ale jednego jestem pewien, gdy dzisiaj podążam za moimi marzeniami, pasją i przeznaczeniem, daje mi to o wiele większą frajdę niż jakakolwiek inna droga, którą wcześniej kroczyłem. Myślę, że człowiek nie wybiera sobie pasji. Jest wybrany i jego pasja przyzywa go. Warto ten zew rozpoznać i za nim podążyć. W taki sposób wkraczamy na swoją drogę.

A tak nawiasem mówiąc osiem lat po rozmowie ze szkolną panią pedagog wróciłem do książek. Tłumaczyłem je, drukowałem i byłem zaangażowany w ich dystrybucję. Tak więc ostatecznie moja dusza i tak wróciła do książek, to znaczy do wybranej mi drogi.

Tylko zgodnie z muzyką, która gra w twojej duszy będziesz mógł tańczyć taniec swojego życia. Dlatego też wsłuchaj się w dźwięki, które są wydobywane, gdy poruszają się struny twojej duszy. Zrozum, która muzyka i droga są twoimi. Trzymaj się swojej pasji, bo to właśnie ona jest życiodajna. Jeśli zabraknie jej w twoim życiu, to będziesz po tysiąc kroć umierał.

Zastanów się

  • Jakie było twoje największe marzenie w dzieciństwie?
  • Czy je zrealizowałeś? Dlaczego?
  • Jakie jest dzisiaj miejsce dla tego marzenia w twoim życiu?
  • Jaka jest twoja pasja?
  • Która droga cię wzywa?

Photo credit: unsplash.com;  Marcus dePaula

bariery blogowanie budowanie życia cele cena charakter coach doświadczenie droga działanie granice marzenia możliwości myślenie odnoszenie sukcesów okoliczności pasja planowanie podróż porażka postawa potencjał praca proaktywność problemy przeciwności przeznaczenie przezwyciężanie trudności przełom pytania rozwój rozwój osobisty satysfakcja sens skupienie strefa komfortu sukces szczęście uwalnianie potencjału wybór wzrost zmiana świadome życie życie życiowe lekcje

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *