02 / 12 2013
4

Czego nauczyło mnie wydanie książki w USA?

gulag-590x880Na początku listopada tego roku moja książka została wydana w USA. Trafiła do sprzedaży w księgarni Amazon i w innych miejscach. Nauczyło mnie to kilku lekcji na temat życia, które postanowiłem przemyśleć i podzielić się nimi.

1. Jeśli człowiek, który mieszka w Gryfowie Śląskim jest w stanie opublikować książkę w USA, to znaczy, że wszystko jest możliwe

Żyjemy w czasach niezwykłych możliwości. Dwadzieścia lat temu taki projekt byłby zupełnie niemożliwy do realizacji. A dzisiaj? Oto jest! Jeśli mi się udało, to dlaczego miałoby się nie udać Tobie?
Wszystko jest możliwe!

2. Dobrze, że nie wiedziałem na co się porywam

Gdy w 2008 roku podjąłem decyzję o tym, że napiszę książkę i wydam ją w USA, to zupełnie nie wiedziałem na co się porywam. Będąc stuprocentowym ignorantem wytyczyłem sobie cel, opracowałem niezbyt skomplikowaną strategię jego realizacji i wyruszyłem w wyznaczonym przez siebie kierunku. Pięć lat później książka została wydana w USA i rozmawiałem z pierwszymi amerykańskimi czytelnikami. Dobrze, że nie wiedziałem na początku drogi na co się porywam, bo chyba ten projekt nigdy nie stałby się rzeczywistością.
Czasami zupełni ignoranci mają niezwykłe osiągnięcia, właśnie dlatego, że są całkowitymi ignorantami i NIE WIEDZĄ, ŻE SIĘ TEGO NIE DA ZROBIĆ I ZUPEŁNIE NIE WARTO PRÓBOWAĆ.
Jeśli zamierzasz dokonać czegoś wyjątkowego (przynajmniej w Twoich oczach) nie szukaj powodów, dla których jest to trudne. Skup się na robieniu tego, co możliwe.

3. Cieszę się, że nie wziąłem sobie do serca kpin ludzi z mojego otoczenia

Gdy pracowałem nad tym projektem, kilka osób, które są dla mnie autorytetami wyśmiało mnie, mówiąc, że jest on bez sensu. Jednak po przemyśleniu ich słów doszedłem do wniosku: To ja ustalam, co ma dla mnie sens, a co nie. Jeśli uważam, że powinienem napisać tę książkę, to dlaczego miałbym tego nie zrobić? Mam prawo pisać i tworzyć to, co czuję (o ile to nikomu nie szkodzi), natomiast czytelnicy mają prawo zadecydować, czy będą to czytać.
Jeśli jesteś do czegoś przekonany, to nie daj się zniechęcić szydercom.
Nie chcę przez to powiedzieć, że nie należy zwracać uwagi na konstruktywną krytykę, po prostu nie warto dawać się zatrzymywać złośliwcom, szydercom i prześmiewcom.

4. Dałem sobie za mało czasu na realizację tak złożonego celu

Moim celem było stworzenie książki, którą da się przeczytać w trzy godziny, a więc niedługiej. Pomyślałem, że uczynię to w rok, a drugi przeznaczę na wydanie jej po angielsku. Oczywiście takie założenia były mrzonkami. Przecież jestem mężem, ojcem, pracuję, podróżuję. W wyniku tego planowane dwa lata przeciągnęły się do pięciu.
Realizacja celów długoterminowych zazwyczaj zajmuje więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli, ale nie poddawaj się. Bądź wytrwały i doprowadzaj swoje projekty do końca.

5. Gdyby przyjaciele mi nie pomogli, to moja książka nigdy nie byłaby opublikowana w USA

To zdumiewające ile osób pracowało nad tym, aby ten projekt stał się rzeczywistością. Nigdy nie zrobiłbym tego sam. W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim moim Przyjaciołom, którzy mi pomogli i wspierali w realizacji tego celu. Dziękuję Wam. Jestem Wam naprawdę wdzięczny.
Jeśli chcesz robić wyjątkowe rzeczy, to powinieneś wiedzieć, że nie jesteś tego w stanie zrobić sam. Potrzebujesz pomocy.

Praktyczne zastosowanie

  • Uwierz, że wszystko jest możliwe.
  • Zrozum, że nie musisz być ekspertem, aby zacząć realizować wyjątkowy cel.
  • Jeśli jesteś do czegoś przekonany, to nie daj się zniechęcić szydercom.
  • Realizacja celów długoterminowych zazwyczaj zajmuje więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli, ale nie poddawaj się. Bądź wytrwały i doprowadzaj swoje projekty do końca.
  • Jeśli chcesz robić wyjątkowe rzeczy, to powinieneś wiedzieć, że nie jesteś tego w stanie zrobić sam. Potrzebujesz pomocy.

4 odpowiedzi na „Czego nauczyło mnie wydanie książki w USA?

  1. Monika pisze:

    Brawo, Andrzeju!
    Świetna postawa i mądre wskazówki – dzięki 🙂 No i całkiem nieźle idzie Ci częstotliwość pisania 😀

    • andrzej mytych pisze:

      Dzięki, Monika. Rozpędziłem się. Myślę, że się przełamałem. Chciałbym, aby bycie blogerem stało się częścią mojej tożsamości. W blogowaniu kluczem jest częstotliwość i regularność blogowania. Stanę na głowie, aby publikować na moich blogach ponad 6 wpisów miesięcznie. Mam nadzieję, że treści będą unikalne, wartościowe i autentyczne.

  2. Ewa pisze:

    Czy pisał Pan po polsku a pózniej znalazł tłumacza w Polsce, który to przetłumaczył czy od razu po angielsku? Czy lepiej znaleźć tłumacza jyz w USA ? Jak to wyglada od tej technicznej strony ?
    Pozdrawiam,
    Ewa

    • andrzej mytych pisze:

      Pani Ewo, książkę napisałem po polsku i została przetłumaczona na angielski przez Amerykanina. O ile Pani nie urodziła się i nie wychowała w Stanach sugeruję raczej pójść tą drogą. Mój tłumacz jest Amerykaninem, który żyje w Trójmieście (http://www.proz.com/profile/106761).
      Prócz tego istotna jest sprawa redakcji. Myślę, że jeśli książka ma trafić na rynek Amerykański, to najlepiej załatwić to w USA.
      Istotniejszym pytaniem jest to, jak Pani zamierza tę książkę wydać i dotrzeć do klienta? Czy to będzie przez wydawnictwo, czy też zrobi to Pani samodzielnie. To są dwie różne drogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *